historia jednego dnia
za kroplą- kropla. deszcz. a w domu zawsze znajdzie się odrobina ciepłej herbaty. łyżeczka cukru i dobrego nastroju. patrząc jak kolejne krople spływają po szybie- łatwiej się myśli o tym co jest. o tym co było i o tym co będzie. co dopiero nastanie.
w głowię krąży mi dziś kilka piosenek. kilka zupełnie różnych. a zdjęcia- były robione w niedziele. kilka dni temu. wtedy padało.
* * *
>>dom<< Misiak
* * *

* * *

* * *

* * *
Woda z nieba- niebo w szkle.
* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *
Brodzili w deszczu, jak we krwi
* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *
Tęskno mi za Babcią
* * *

* * *

* * *

* * *
“Baby I’m runnin away, while the sun still burns
Whisky don’t sting anymore, so I’m drivin
And now the air don’t taste the same, in these ultraviolet days”
* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *
raz jest zielono, raz czerwono a raz szaro.
* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *
korpus. zakochałam się w nim, gdy go tylko pierwszy raz zobaczyłam- idąc pięknego dnia na uczelnię. to było coś…
* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *
ciągle szewska
* * *

* * *
a to już inne inności napotkane w galerii
* * *

* * *

* * *
lubię wrocław. a najbardziej wtedy, kiedy przychodzi momemny- i wracam już do domku
)
jednak małe miasta mają więcej uroku.
o tak.
“Lecz czasem dziwny głos przed siebie każe biec
I na powietrze wyjść gdy pada deszcz”
* * *
jeszcze na koniec- odbite My.
* * *

* * *

* * *
